Gdy trzustka staje okoniem...

Gdy trzustka staje okoniem w łeb biorą wszystkie dietetyczne postanowienia i eksperymenty. Ostatnimi czasy eksperymentowałam z wariacjami dietetycznymi nt. LCHF (low carb high fat, czyli mówiąc inaczej mało węglowodanów dużo tłuszczów). Eksperymentowałam tak, że po pewnej imprezie suto zakrapianej alkoholem obudziłam się w środku nocy z bólem ni to miesiączkowym, ni to diabli wiedzą jakim. Brzuch bolał masakrycznie. Wzięłam tabletkę przeciwbólową i po pewnym czasie udało mi się zasnąć.

Rano obudziłam się z bólem w krzyżach (trochę ponad nimi). Zaczęłam od kawy i jajecznicy na maśle. Po mniej więcej pół godzinie znowu mnie zgięło.

Co zrobiłam? Udałam się do internetu. Wykombinowałam, że to trzustka i niestety trzeba było lecieć do lekarza.

Potwierdził, że najprawdopodobniej tak, zlecił badania, okazało się że zapalenie takie niby trochę ostre, niby przewlekłe. Na razie jeszcze nic bardzo poważnego, ale kazał przejść na ....(diabli by to!) węglowodanową dietę. Przez prawie tydzień musiałam brać też tabletki przeciwbólowe. Bez nich się nie dało.
A dieta? Masakra: ryżyk, kluseczki, owocki, bardzo bardzo bardzo chude mięsko i jaja najlepiej na miękko. Do tego zero kawy.

Jakoś jednak poszło.

Już nie boli, ale nie wyobrażam sobie życia bez tłuszczów. Wróciłam do zaleceń dr Budwig i znowu zaczynam nasycać się omega 3, piję szałwię i tonami zjadam przeciwzapalne przyprawy.
Nie śmiałam jeszcze wrócić do kawy, ale pewnie niedługo to zrobię.
Na zdrowie!

Na jedno chcę was uczulić - jeśli zgina was po jedzeniu a do tego czujecie ból (taki obejmujący) wokół kręgosłupa mniej więcej na wysokości nerek lub odcinka krzyżowego, to może być trzustka, a z nią nie ma żartów, dr Google bardzo mnie postraszył, lekarz rodzinny zresztą też.

Komentarze

Popularne posty