Błonnik - jeść czy nie?

 Zastanawiam się ostatnio nad błonnikiem. Bardzo intensywnie się zastanawiam. Coraz bardziej skłaniam się też ku przekonaniu, że błonnik jest przereklamowany. Stał się dietetyczną gwiazdą z nieznanych mi powodów. Po paru ciekawych lekturach dochodzę do wniosku, że medialna i dietetyczna kariera błonnika rzeczywiście jest wynikiem przekłamania - tak jak to stwierdzają osoby chcące w końcu obalić mit błonnika.

Mit, którego obalać w zasadzie nie trzeba, bo gdybyśmy jedli zdrowo problem nadmiaru / niedoboru włókna pokarmowego w diecie w ogóle by nie istniał.

Mimo wszystko jestem przekonana, że gdyby nie błonnik pewnie mielibyśmy jakieś problemy trawienne. Pozostaje zjadać go rozsądnie czyli np. pod postacią warzyw i owoców. W świecie roślinnym błonnik występuje praktycznie wszędzie, a że jest nieprzyswajalny przez organizm warzywami można zajadać się do woli. Od zdecydowanej większości warzyw się nie tyje, od owoców niestety już trochę można, bo są słodkie.

Parę słów o błonniku i jego roli
Błonnik jest jak wspomniałam włóknem pokarmowym. To taki makroskładnik pokarmowy, który jest nieprzyswajalny przez organizm. Organizm go nie trawi, nie przyswaja zawartych w nim składowych i ostatecznie wydala na zewnątrz? Błonnikiem są pektyny, lignina, hemicelulozy i gumy roślinne. Część z tych składników rozpuszcza się w wodzie, przez co błonnik daje uczucie sytości - po napęcznieniu w przewodzie pokarmowym.

I wszystko byłoby ok gdyby nie fakt, iż błonnik postanowiono wypromować w odchudzaniu. Współcześnie na rynku jest tyle suplementów z błonnikiem w czystej postaci, że jego spożycie rośnie jak nigdy dotąd. Nadmiar błonnika jest jednak niewskazany, bowiem może on powodować zaparcia ale też ogołaca przewód pokarmowy z niektórych witamin i minerałów. Twierdzi się, że błonnik jest o tyle przydatny, że dzięki niemu dochodzi do zablokowania wchłaniania części tłuszczy i węglowodanów, ale nie wiem czy to korzystna sytuacja. Chyba lepiej po prostu nie obżerać się i nie blokować wchłaniania niczego. Zbilansowana dieta zaspokajająca wszystkie potrzeby i nie dostarczająca zbyt dużej ilości składników to wciąż podstawa zdrowego, dobrego odżywiania.

Ja kiedyś zachwycałam się błonnikiem, zjadałam takie ilości otrębów że nabawiłam się poważnych problemów jelitowych. Dziś po prostu jem sporo warzyw, a spośród nich szczególną atencją darzę moją ulubioną kapustę :-).


Komentarze

  1. W trakcie trwania moich anorektyczno-bulimicznych ekscesów byłam święcie przekonana, że błonnik utrzyma mnie przy życiu. Nie byłam chora, ale chciałam. Teraz wiem, że to idiotyzm. Zaczęłam od nowa, zdrowy tryb życia. Wiem, że wystarczy jeść zdrowo i wszystko z umiarem.
    Dzięki za info o błonniku, bo przyda się na pewno wielu osobom, chcącym schudnąć lub utrzymać zdrową wagę przez zdrowy tryb życia :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem również ofiarą reklamy zbawiennego wpływu na zdrowie błonnika.
    Kupowałam i jadłam otręby zbożowe. Nie zwracałam uwagi na chroniczne zaparcia , jakie po takiej diecie mnie męczyły. Przestałam jeść chleb i otręby oraz minimalizuję zboża , a więc i mąkę. Problemy gastryczne zniknęły. Moje samopoczucie znacznie się poprawiło. Myślę sobie, że odstawienie chleba powoduje, zastępują go znacznie bogatsze odżywczo produkty.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty